<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Dom w Toskanii czyli rozmyślania w cieniu  porta morte  i inne historie.</title>
    <link>http://domwtoskanii.blox.pl/html</link>
    <description />
    <lastBuildDate>Thu, 10 May 2012 09:25:09 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Informuję...</title>
      <link>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/05/Informuje.html</link>
      <description>&lt;p&gt;że żyję.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Kończymy dom Emmy. W sobotę zaczynamy zdjęcia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Poza tym się działo...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niebawem napiszę, jak znienacka wpisaliśmy się w 1000-lecie miasta, co to ma wspólnego z papieżem i dlaczego posadzono nas koło kominka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A teraz - sruu....lecę do Anghiari...wieszać zasłony...i obrazki...i kwiaty w wazonach ustawiać...i takie tam...różności.&lt;/p&gt;</description>
      <author>anitaes@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/05/Informuje.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/05/Informuje.html</guid>
      <pubDate>Thu, 10 May 2012 09:25:09 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Piotr Skrzynecki.</title>
      <link>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/04/Piotr-Skrzynecki.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Nie wiem dlaczego, ale od kilku dni o Nim myślę. Znalazłam kilka piosenek na You Tube, z rocznicowych koncertów Piwnicy. A dziś sprawdziłam w Wikipedii. Jutro rocznica jego śmierci, zmarł 15 lat temu, dokładnie 27 kwietnia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Magia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pomyślałam więc, że może ktoś też ma ochotę sobie pomyśleć...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>anitaes@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/04/Piotr-Skrzynecki.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/04/Piotr-Skrzynecki.html</guid>
      <pubDate>Thu, 26 Apr 2012 08:01:29 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Słodkie okruchy życia.</title>
      <link>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/04/Slodkie-okruchy-zycia.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Niedziela we włoskim miasteczku ma swój stały, znany wszystkim scenariusz. Znany, nudny i odtwarzany co tydzień z precyzją frezarki. Ale biada tym, co chcą w tym grzebać, pod wymówką innowacyjności. Nie ma gorszych łobuzów i łajdaków niż ci, co podnoszą rękę na świętą tradycję, nawet, jeśli ta tradycja dotyczy kupowania ciastek w niedzielny poranek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Cotygodniowe zakupy w cukierni są tu jak wyczekiwany niecierpliwie tysięczny odcinek telenoweli, jak pocałunek kochanków w brazylijskim tasiemcu, wyciskające łzy pogodzenie ojca i syna w amerykańskim kinie i jak makaron u Felliniego. Są w końcu jak polski "Rejs", gdzie widz zna każde kolejne słowo, zna je na pamięć, ale i tak czeka, podjarany tym, co zaraz nastąpi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pamiętacie "Pierwszy łyk piwa i inne przyjemności"?&amp;#65279; Tam też był rozdział o ciastkarni. Ale włoski niedzielny obyczaj nabywania słodkości ma swoje narodowe smaczki, jak własne posypki i kremy na tortach, niewielkie różnice, detaliki, wydawać by się mogło, nieistotne, ale które w całości, zabrane razem, pozwalają już w pierwszym momencie stwierdzić, precz z poprawnością polityczną - jak ostatnio powiedział klasyk, że mamy do czynienia z Włochem, Niemcem lub Ugandyjczykiem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Włosi kupują ciastka rano. Nie w południe, nie, broń Boże, wieczorem ale rano, około dziesiątej. W tak małym mieście jak to nie ma zbyt wiele miejsc, gdzie sprzedaje się wypieki. A nawet jeśli są, i tak wszyscy idą do "Chieli", cukierni z tradycją, gdzie ciastka kupowały pokolenia, a która ostatnio zmieniła miejsce, na większe i nowocześniejsze, i wyniosła się poza stare centrum.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;No więc o dziesiątej u "Chieli" jest pół miasta, bo drugie pół przygotowuje niedzielny obiad, śpi po gorączce sobotniej nocy albo poluje. Tłok, ścisk i hałas nieprawdopodobny, ale, zdaje się, tylko ja tak to postrzegam. Cała reszta tłoczy się tam z wyraźną przyjemnością, ba, wręcz z rozkoszą, ociera się o siebie, depcze sobie po palcach i natychmiast przeprasza, plotkuje, rozdaje buziaczki, poklepuje się, krzyczy na powitanie, macha ręką, trzyma w ramionach uradowane dzieci, zamawia kawę, próbuje ją wypić, a w końcu kupuje ciastka, tę sankcjonowaną tradycją wymówkę cotygodniowych uścisków, płaci i z szeleszczącą paczką, obwiązaną ozdobną tasiemką wychodzi, najwyraźniej wniebowzięta. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Co miałoby być puentą dzisiejszej opowieści? Markotne porównanie do kupowania w Polsce marcińskich rogali, które nie dość, że tylko raz w roku, to jeszcze skalane bitwą o nazwę, jak wrzuconym do kadzi zbukiem? A może słów kilka o narodowym charakterze, co wyłazi z nas zawsze i wszędzie, jak krem z nadgryzionej rurki? E, chyba nie. Dziś powiem jedynie "mniam" a po południu z niecierpliwością otworzę pakuneczek, popatrzę na zawartość w słodkim napięciu, pozastanawiam się, od czego zacząć, a potem, na koniec, oblizując palec wyjem z pakowania wszystkie okruszki, co do jednego, bo każdy jest pyszny i tego wart.&lt;/p&gt;</description>
      <author>anitaes@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/04/Slodkie-okruchy-zycia.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://domwtoskanii.blox.pl/2012/04/Slodkie-okruchy-zycia.html</guid>
      <pubDate>Sun, 22 Apr 2012 08:11:08 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


