RSS
środa, 07 listopada 2012
Kurz i mgła.

Moje ulubione buty to Mary Jane Dr. Martensa.

Mają lekko przezroczysty, żółtawy spód i pasek zapinany z boku na małą sprzączkę.

Noszę je od lat, zamawiając co roku ten sam model.

Zawsze czarne, z jaśniejszym mocnym obszyciem.

Dziś rano spojrzałam na nie, stojąc na jasnej plamie słońca.

Przez otwarte okno zamkowej wieży wpływało rześkie, umbryjskie powietrze.

Poranne mgły rozpływały się na zielonych wzgórzach i znikały w powietrzu jak kurz.

Pomyślałam, że  w listopadowy dzień, słoneczny i chłodny jak dziś, widok z tego okna osiemset lat temu był pewnie taki sam.

Stałam bez ruchu a za moimi plecami Francesco walił młotem w ścianę.

W pokoju powoli robiło się coraz bardziej biało.

Moje buty zszarzały.

Pochyliłam się w końcu by chusteczką zetrzeć z nich pył.

Ten gest mnie zaskoczył.

To samo robiłam w Ostaszewie, potem w Sopocie, w Sansepolcro i Anghiari.

Papierowa chusteczka i czarne buty Mary Jane.

Teraz jestem w Umbertide.

Wokół mnie kurz i mgła - ulotni i nieustępliwi towarzysze ludzkich wędrówek.

umbra

 

20:08, anitaes
Link Komentarze (19) »