Blog > Komentarze do wpisu
"Studnia życzeń co świat się nazywa." *

W Orvieto, tuż  przy parkingu i kolejce, która wwiezie Was z Orvieto Scalo wprost na stare miasto znajduje się Pozzo San Patrizio.

Jeśli się odważycie...

Na zewnątrz to mały, niepozorny budynek w kształcie rotundy, zbudowany, jak większość domów w tym mieście z wulkanicznego tufu. Zaraz obok są mury miejskie, i widok na odległe wzgórza, ale zostawcie je sobie na później, po wyjściu ze studni; zapewniam, że będą smakować zupełnie inaczej.

Niskie, ceglane schody schodzą spiralnie w dół a Wy z każdym krokiem zostawiacie chaos rzeczywistości, z jej zgiełkiem, kompromisami i poczuciem, że częściej to Wy jej służycie niż ona Wam, i zagłębiacie się w mrok. Macie do pokonania 248 stopni by w końcu dotrzeć do wody, lśniącej w dole jak oko Boga. I tyle samo, by wydostać się na zewnątrz.

I mimo, że schody są podświetlone przez małe lampy a kilkadziesiąt okien wewnątrz studni chwyta cierpliwie wpadający z góry blask nieba, na samym dole jest prawie ciemno.

Ale bardzo prawdopodobne, że jeśli wybierzecie się tam w letni, powiedzmy czerwcowy poranek a nie późnym marcowym popołudniem jak to zrobiłam ja, wewnątrz będzie jaśniej i uda się Wam nie doświadczyć poczucia, że oprócz Was i tej przezroczystej wody, srebrnej od wrzuconych tam monet nie ma na świecie nic więcej.

Wewnątrz studni, ponad wodą, przerzucono mały mostek i po jego przejściu zaczynają się kolejne schody, którymi będziecie się wspinać na górę, do świata, za którym tu, na dole niektórzy zaczynają nagle bardzo tęsknić, a inni chcą o nim zapomnieć - ale ja proszę, byście się nie śpieszyli i zatrzymali się na mostku, pomiędzy tym, co przeszliście a tym co przed Wami.

Warto wtedy spojrzeć w górę, bo nad Wami, wysoko, 58 metrów od Was zaczyna się jasne koło nieba. 58 metrów to niby niewiele, patrzenie na wzgórza takiej wysokości daje wiele przyjemności, zwłaszcza tu, we Włoszech, łagodne wzgórza pokryte winoroślą, ale na dole perspektywa się zmienia, i nagle 58 metrów okazuje się przestrzenią kosmiczną, wielką, cichą i nieruchomą.

Woda opalizuje, lśni srebrzyście i trochę turkusowo, monety pokrywają całe dno, odbijają światło jak lusterka; patrzenie na nie hipnotyzuje. Za każdą kryje się jakieś życzenie - z reguły by wrócić ponownie, w miejsce które przecież już nigdy nie będzie takie samo. Taka bezrefleksyjna prośba, opłacona dość tanio i pozbawiona prawdziwej żarliwości i wiary, tak mocnej, że potrafi zmienić świat.

Ale musicie wiedzieć, że Św. Patryk to też patron zagubionych dusz. Takich, co ciągle szukają swojego miejsca, wędrujących po splątanych ścieżkach, wchodzących w ciemne niebezpieczne zaułki, samotnie zapuszczających się na pustynię, porzucanych i porzucających, stale niepewnych swoich wyborów. Tak. Tacy też tu bywają i wrzucają monety w kruchej nadziei, że w końcu odnajdą drogą do domu.

Niebo nad głową ciemnieje. Monety w wodzie błyszczą obojętnie, zakochane w swoim płochym blasku, zupełnie nieświadome, że ich lśniący byt zależy wyłącznie od tego jasnego kręgu na górze. Burzę ich spokój dorzucając kolejną. Woda porusza się i marszczy jak cienki, przezroczysty materiał. Moneta opada na dno, moje życzenia układają się spokojnie do snu z tysiącami innych. I nieruchomieją.

Wspinam się powoli w górę, 248 stopni przede mną, przed Wami, jeśli się kiedyś odważycie.

*Leonardowi dedykuję.

piątek, 14 marca 2014, anitaes

Polecane wpisy

  • fragile, fragile

    dla stęsknionych: witajcie w kartonowym świecie wróciłam

  • Epilog.

    Żegnanie się z domem to trochę jak wypuszczanie dziecka w świat. Z nadzieją, że da radę. Że jest mądre i silne. Że sobie poradzi sobie. Że spotka na swojej drod

  • Do widzenia, moi drodzy.

    Nie mówię "żegnajcie", bo przecież nigdy nic nie wiadomo. "Żegnajcie" ma w sobie gorzki smak ostateczności, a ja nie wierzę w ostateczność. ... Przeczytałam wcz

Komentarze
2014/03/14 09:55:04
Bylam :)
-
Gość: 56b.pl, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/14 10:43:19
Jak zwykle pięknie to opisałaś ,dzisiaj bardziej czy najbardziej niezwykle . ,,Zmroziłaś całe ciało"- tak to czuję. Dzięki.
-
Gość: 11aniamat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/14 11:00:24
Wiem jedno. Nie dałabym rady wspiąć się po tylu stopniach:)
-
Gość: fanka blogu, *.play-internet.pl
2014/03/19 22:50:35
Cieszę się z powrotu Pani Anito i pozdrawiam wiosennie :-)