Blog > Komentarze do wpisu
Klucz jest rodzaju żeńskiego.

Zobaczyłam je, wiszące na jakiejś zakurzonej maszynie. Zapytałam Dorellę, czy to ich, i czy mogę zrobić im zdjęcie.

U Giuseppe i Dorelli kupujemy stare drewno. Ich skład znaleźliśmy przypadkiem kilka miesięcy temu. Lubię tam jeździć. Mimo, że mieszkają daleko sprawia mi to przyjemność bo są najszczęśliwszą parą, jaką poznałam w życiu.

Klucze były zakurzone i pordzewiałe, połączone z barwnymi zawieszkami i ciasno spięte drutem. Zawieszone na szarej zieleni wyglądały jak wielka kiść przejrzałych winogron.

Były piękne.

- Nie, to nie nasze. Dostaliśmy je kiedyś od firmy, która remontowała w Arezzo opuszczoną kamienicę. To był wielki skandal, sto pokoi, a w każdym prostytutka. To trwało przez kilka lat. Zlikwidowali w końcu ten burdel pod koniec lat dziewięćdziesiątych.

Podeszłam bliżej. Spojrzałam raz jeszcze.

Po powrocie do domu wykasowałam zdjęcie.

Dźwięk otwieranych drzwi. Klucz przekręcany w zamku. Poruszenie klamki. Sto historii. Sto kolorowych zawieszek. A na każdej imię kobiety.

piątek, 21 lutego 2014, anitaes

Polecane wpisy

  • fragile, fragile

    dla stęsknionych: witajcie w kartonowym świecie wróciłam

  • Epilog.

    Żegnanie się z domem to trochę jak wypuszczanie dziecka w świat. Z nadzieją, że da radę. Że jest mądre i silne. Że sobie poradzi sobie. Że spotka na swojej drod

  • Do widzenia, moi drodzy.

    Nie mówię "żegnajcie", bo przecież nigdy nic nie wiadomo. "Żegnajcie" ma w sobie gorzki smak ostateczności, a ja nie wierzę w ostateczność. ... Przeczytałam wcz