Blog > Komentarze do wpisu
Piekielne zdroje czułości.

Wiosenne przesilenie właśnie się przesiliło a energia spłynęła z nieba i dała rozgrzeszenie naszym zimowym niecnotliwym uczynkom. Ranki jeszcze chłodne ale za to od wczesnego popołudnia słońce szaleje. Wczoraj było 25 C, wszystkie okna w naszym domu otwarte, sprzątam zeschłe badyle czyli to, co w zamyśle miało być uroczym zielonym zakątkiem ale nie przetrwało moich czułych zabiegów pielęgnacyjnych.

Wieczorem wyjęłam z szafy swój letni płaszcz i poszliśmy na spacer. Włosi oczywiście w puchowych kurtkach i wełnianych szalach, oni potrzebują bardziej oczywistych argumentów by uznać, że zima za nimi, choć z drugiej strony trochę rozumiem tę ich ostrożność i zapobiegliwość, rok temu pod koniec marca szalała tu śnieżna zamieć.

Rozmawialiśmy ostatnio z parą Rzymian; mieszkają w Sansepolcro od kilku lat, przyjechali za pracą, którą zresztą właśnie jedno z nich straciło. Ze pewnym smutkiem stwierdzili, że Toskańczycy są niezwykle zamknięci i pełni dystansu do obcych/?!/. Dziwny jest ten świat. Dla nas nasi włoscy znajomi i sąsiedzi są tak otwarci, że czasem musimy chować się przed tą ich zachłanną bezpośredniością, w obawie, by nas całkiem nie pochłonęła i nie pożarła. Jak w takim razie wyglądałoby nasze życie w Bazylikacie, Apulii czy Kalabrii? Czy nasze ogryzione, białe kości porastałaby już pierwsza, wiosenna trawa?

Mam wątpliwości, czy przeżyłabym tę pozbawioną zahamować uczuciowość - podobnie jak moje biedne, obumarłe rośliny na tarasie, które przecież każdej wiosny darzę tak wielką sympatią...i podlewam, podlewam, podlewam...

sobota, 03 marca 2012, anitaes

Polecane wpisy

  • fragile, fragile

    dla stęsknionych: witajcie w kartonowym świecie wróciłam

  • Epilog.

    Żegnanie się z domem to trochę jak wypuszczanie dziecka w świat. Z nadzieją, że da radę. Że jest mądre i silne. Że sobie poradzi sobie. Że spotka na swojej drod

  • Do widzenia, moi drodzy.

    Nie mówię "żegnajcie", bo przecież nigdy nic nie wiadomo. "Żegnajcie" ma w sobie gorzki smak ostateczności, a ja nie wierzę w ostateczność. ... Przeczytałam wcz

Komentarze
Gość: Ania M, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/03 16:42:20
Ciekawe, co by powiedziała para Anglików.
-
2012/03/03 16:43:20
To byłam ja, Ania M. Wróciłam z wygnania pozablogowego.
-
2012/03/03 17:50:48
Witaj na nowo. Już obmyślałam jak cię pocieszać . Tak myślałam,że czekasz na wiosnę tak jak ja na Twoje relacje z remontu ,kolejnych posiadłości . Moje usilne myślenie niczemu nie zagraża / kominy zlokalizowane/.