Blog > Komentarze do wpisu
Różne takie sylwestrowe...

Jak co roku w Sylwestra, zamykamy stare sprawy i z radością i wiarą wyznaczamy sobie nowe wyzwania.

Ja także, tradycyjnie już postanowiłam w nowym roku zgubić kilka kilogramów. Jak co roku. Gdybym była konsekwentna przez te wszystkie lata i bezkompromisowo trzymałabym się noworocznych obietnic, dziś byłabym przezroczystym piórkiem. Na szczęście istnieje Panetone, włoskie ciasto bożonarodzeniowe, które okazuje się silniejsze niż mój twardy charakter.  Jako kolejne najpopularniejsze i rozbrajająco śmieszne postanowienia noworoczne wymieniłabym jeszcze:

- rzucenie palenia

- rzucenie nudnego męża lub żony

- żadnych pyskówek z dziećmi ( uczymy się rozmawiać jak ludzie, nie damy się sprowokować smarkaczom)

- jeść zdrowo i biegać co rano po osiedlu

- przeczytać jakąś mądrą książkę lub choćby jakąś gazetę bez obrazków

Pełni entuzjazmu wyrzucamy fajki do śmietnika, robimy na kartce bilans życia z małżonkiem, biegniemy do sklepu po sałatę i dres, a w kiosku, ku zdziwieniu pani Krysi, zamiast Gali prosimy o Rzeczypospolitą. A potem przychodzi Sylwester, postanowienie z każdym kolejnym kieliszkiem szampana wlewa nam się w mózg, nasza siła w naszych rękach, i czujemy, że oto nadchodzi dzień wielkich zmian - WIELKICH ZMIAN.

A pierwszego, po obudzeniu, w lekkim oszołomieniu i z pewnym zażenowaniem najpierw grzebiemy w śmieciach, by znaleźć wyrzuconą bezmyślnie paczkę fajek, palimy dwa, jeden po drugim - jeden w nagrodę, że wytrzymaliśmy, drugi ze stresu, że znowu palimy. Potem zdruzgotani robimy awanturę córce, że wychodzi na ulicę z gołym brzuchem, na pociechę zjadamy cały  torcik wedlowski a Rzeczpolką rozpalamy ogień w kominku. Następnie z ulgą zakładamy nowy, wygodny dres i kładziemy się na kanapie, by w ciszy rozmyślać, jakie to życie cholernie trudne i gorzkie.

Wszystkiego najlepszego, trzymajcie się!

A na Nowy Rok ode mnie słodka Siena o poranku, na gorycz wszystkich naszych sylwestrowych porażek:

siena o porankusiena znowu

domy w sienie


czwartek, 31 grudnia 2009, anitaes

Polecane wpisy

  • fragile, fragile

    dla stęsknionych: witajcie w kartonowym świecie wróciłam

  • Epilog.

    Żegnanie się z domem to trochę jak wypuszczanie dziecka w świat. Z nadzieją, że da radę. Że jest mądre i silne. Że sobie poradzi sobie. Że spotka na swojej drod

  • Do widzenia, moi drodzy.

    Nie mówię "żegnajcie", bo przecież nigdy nic nie wiadomo. "Żegnajcie" ma w sobie gorzki smak ostateczności, a ja nie wierzę w ostateczność. ... Przeczytałam wcz

Komentarze
2009/12/31 18:31:59
Anito widoki zapierają dech ,fantastyczne miejsce. Podziwiam Cię za odwagę. A dom ..... jak skończysz remont będzie pałacem. Pozdrawiam ( chyba odgadniesz kto to am64)
-
2010/01/01 19:48:01
witajcie w 2010!
wlasnie dostalismy info o blogu i spiesznie go przeczytalismy - jak zawsze jestem pod wrazeniem Waszej pracowitosci i przebojowosci... Zaluje ze o Waszej budowie nie dowiedzial sie prowadzący programu Grand Design - ja bym go obejrzal z przyjemnoscia. Sciskamy Was serdecznie i zyczymy wytrwalosci BMIW
p.s. wyslalismy Wam zyczenia i fotki - ale nie wiem czy mamy aktualny e-meil?