Blog > Komentarze do wpisu
Questo e l'Italia.

Kilka dni temu przyjechał do nas Luiggi z Cerbary, nasz kowal, który ma zrobić do naszego domu kilka żelaznych konstrukcji potrzebnych do wykonania szklanego sufitu, przeszklonych drzwi, okna dachowego, szklanej podłogi nad studnią i krat. Już gdy się pojawił, było widać, że coś nie teges - Luiggi jest zawsze hałaśliwy i wesoły, a wszedł cicho, zgarbiony i markotny. Opowiedział nam swoją przygnębiającą historię, o której nie mogę przestać myśleć.

Luiggiego poznaliśmy na Fiesta Medievale, corocznym średniowiecznym święcie, organizowanym w Sansepolcro pod koniec sierpnia. Pewnego wieczora całe miasto cofa się w czasie, gasną latarnie, pojawiają się stragany, płoną świece, ludzie, którzy codziennie rozwożą pocztę lub sprzedają w markecie, zakładają ubrania z epoki, przebierają swoje dzieci i wychodzą na miasto. Można na ulicach potknąć się o kury i gęsi! Wszędzie rozbrzmiewa muzyka a w różnych miejscach otwierają się warsztaty rękodzielnicze i z bliska można oglądać, jak wykonywano świece, tkano czy wykuwano żelazo.

fiesta - ulicafiesta - piazzafiesta - scenkafiesta - ulica I

I właśnie taki warsztat miał Luigi, który razem z małym Valentino, ubrany w skórzany fartuch rozdmuchiwał żar, walił młotem, sypał iskrami i zagadywał przechodniów. Opowiedział co robi, pokazał swoje wyroby i z chęcią przyjął zaproszenie, by zobaczyć, co będziemy potrzebować w naszym domu. Potem poznaliśmy jego żonę, Aleksandrę, razem byliśmy kilka razy na Ciaccia, pysznym umbryjskim jedzeniu, na fieście w Monte Santa Maria Valtiberina i w Asyżu. Bardzo fajni, zwyczajni i sympatyczni ludzie. Cieszyliśmy się, że będzie dla nas pracował.Luiggi i ValeValentino

Luiggi, jako kowal nie miał zbyt dużo pracy, więc gdy po trzęsieniu ziemi w L`Aquila dostał zlecenie na wzmacnianie domów w zniszczonym centrum, był szczęśliwy. Zmontował ekipę, otworzył w banku kredyt na zakup materiałów i przez ostatnie kilka miesięcy od poniedziałku do piątku ciężko zasuwał w Abruzji. Płacił ludziom, pokrywał koszty pobytu i dojazdów i nagle okazuje się, że firma, która dała mu zlecenie, znika. Kontrakty rządowe na odbudowę miasta, finansowane ze środków krajowych przejmowały mafijne spółki, które zatrudniały podwykonawców, takich jak Luiggi. Potem odbierały wynagrodzenie i rozpływały się w powietrzu. a Luiggi został z 80 tysiącami Euro długu. Pamiętam, że czytałam w Wyborczej, zaraz po trzęsieniu ziemi, że rząd włoski obawia się, czy w związku z ogromnymi środkami, jakie będą przeznaczane na odbudowę, mafia nie będzie chciała przejąć części zamówień. Questo e' l'Italia - to są Włochy, zakończył Luiggi.

Tragedia polega na tym, że bank chce zwrotu kredytu i może sięgnąć po jego dom lub warsztat. Teraz zdesperowany szuka na gwałt pracy i ma szansę na zatrudnienie w Enel, odpowiedniku polskiej Energii, za dobre pieniądze, ale praca byłaby w Hiszpanii. Niestety, musiałby na pięć lat wyjechać, by odpracować długi. Powiedział, że jeśli tak będzie, i zdobędzie tę pracę, to wszystko, co miał dla nas wykonać, zrobi przed wyjazdem, a jeśli czegoś nie zdąży, dokończy to jego przyjaciel, z którym razem pracują.

Bardzo podobną historię opowiedział nam nasz elektryk, Gianni, również bardzo sympatyczny i spokojny człowiek. W Sienie zrealizował zlecenie na wykonanie instalacji elektrycznej dla 40 apartamentów. Inwestor jest mu winny 40 tysięcy Euro i nie płaci. Gdy spytaliśmy, czy to Włoch, Gianni powiedział, że nie, Neapolitańczyk.

Smutne historie, tym bardziej że przytrafiły się fajnym i przyzwoitym ludziom.

wtorek, 15 grudnia 2009, anitaes

Polecane wpisy

  • fragile, fragile

    dla stęsknionych: witajcie w kartonowym świecie wróciłam

  • Epilog.

    Żegnanie się z domem to trochę jak wypuszczanie dziecka w świat. Z nadzieją, że da radę. Że jest mądre i silne. Że sobie poradzi sobie. Że spotka na swojej drod

  • Do widzenia, moi drodzy.

    Nie mówię "żegnajcie", bo przecież nigdy nic nie wiadomo. "Żegnajcie" ma w sobie gorzki smak ostateczności, a ja nie wierzę w ostateczność. ... Przeczytałam wcz

Komentarze
2010/01/01 17:31:31
To niestety tez Wlochy.
Tak zwana druga strona medalu.
Bez tego kraj ten bylby prawie rajem na ziemi , ale i on ma rownez swoja ciemna strone ksiezyca.
Niestety.